Manufaktura powstała z pasji i miłości do lawendy , rzeczy pięknych i niebanalnych .
Na naszym ogrodzie rośnie ok. 1200 lawend kilku odmian , które uprawiamy ekologicznie , suszymy według sprawdzonej sztuki zielarskiej a następnie wykonujemy dekoracje , woreczki , fusetki , mydełka , sole , syropy i wszystko inne co tylko z lawendy zrobić można :)
W naszej pracowni artystycznej prowadzimy kameralne warsztaty decoupage , robienia mydełek , kosmetyków naturalnych , plecenia wianków , szycia przytulanek ....wszystko z lawendą w tle .
Organizujemy kreatywne urodziny lub imieniny zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych a także warsztaty wyjazdowe dla większych grup.
Na zamówienie wykonujemy niepowtarzalne upominki na każdą okazję :)
Jeśli masz ochotę nas odwiedzić - zapraszamy do naszego małego lawendowego świata w samym środku małej wielkopolskiej wsi - Stary Belęcin :)

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Matrioszka

Zawsze marzyłam , żeby taką posiadać :)
Czerwoną , błyszczącą , rozkładaną .
Myślałam ,że Matrioszki są typowo rosyjskie - taki produkt rozpoznawalny na całym świecie.. Zdziwiło mnie kiedy brat przebywający w Rosji powiedział mi ,że są trudno dostępne .
Widocznie popyt na takie pamiątki spadł i mniej się ich produkuje.
zajrzałam do Wikipedii i oto co znalazłam :
"Matrioszka (ros. матрёшка, zdrobnienie od imienia Matriona) – rosyjska zabawka, złożona z drewnianych, wydrążonych w środku lalek, włożonych jedna w drugą. Lalki są cylindryczne, u góry zaokrąglone, na ogół ręcznie malowane. Postacie na nich przedstawione to najczęściej dziewczyny ubrane w ludowy strój, ale niektóre przedstawiają znanych polityków, pisarzy czy postacie historyczne lub też zabytki Rosji. Matrioszki kształtem przypominają kręgle, choć są szersze i niższe.

Matrioszka nie jest tradycyjnym wyrobem rzemieślniczym, pierwsza powstała ok. roku 1890, być może inspirowana japońskimi lalkami. W roku 1900, na Wystawie światowej w Paryżu lalki zdobyły ogromną popularność, po czym zaczęto je produkować w Rosji masowo."

Ale trudno dostępna to nie znaczy ,że niemożliwa do zdobycia .Nie dla mojego brata :)
Wczoraj mi ją przywiózł ....piękną i taką .....moją :)

Chodzę teraz z nią po domu i szukam odpowiedniego miejsca :)
Ale nie będzie problemu z wpasowaniem w wystrój bo kolor ma IDEALNY :)

pozdrawiam lawendowo
Kinga

6 komentarzy:

  1. Śliczna jest,lawendowa,czerwoną miałam w dzieciństwie i jak do tej pory nie widziałam ich w sklepach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna jest, chociaż mało rosyjska. Gdzieś niedawno widziałam taką czerwoną, typową. Jeśli gdzieś spotkam, kupię. Widziałam chyba gdzieś w "używkach". Niech no tylko sie ociepli, Czacz wzywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i właśnie to mi się w niej podoba - jest mało rosyjska a taka bardzo moja :)

      Usuń
  3. też mam kilka z graciarni...podobno w domach przynoszą szczęście :)
    a fioletowa nie mogła się nie wpasować we wnętrze:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna w bardzo ładnym kolorze:)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za odwiedziny i zostawione słowo :)