Manufaktura powstała z pasji i miłości do lawendy , rzeczy pięknych i niebanalnych .
Na naszym ogrodzie rośnie ok. 1200 lawend kilku odmian , które uprawiamy ekologicznie , suszymy według sprawdzonej sztuki zielarskiej a następnie wykonujemy dekoracje , woreczki , fusetki , mydełka , sole , syropy i wszystko inne co tylko z lawendy zrobić można :)
W naszej pracowni artystycznej prowadzimy kameralne warsztaty decoupage , robienia mydełek , kosmetyków naturalnych , plecenia wianków , szycia przytulanek ....wszystko z lawendą w tle .
Organizujemy kreatywne urodziny lub imieniny zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych a także warsztaty wyjazdowe dla większych grup.
Na zamówienie wykonujemy niepowtarzalne upominki na każdą okazję :)
Jeśli masz ochotę nas odwiedzić - zapraszamy do naszego małego lawendowego świata w samym środku małej wielkopolskiej wsi - Stary Belęcin :)

środa, 20 stycznia 2016

dlaczego lawenda ?

Bardzo często słyszę to pytanie .
I wtedy zaczynam się zastanawiać kiedy zaczęła się moja fascynacja i miłość do tej wdzięcznej roślinki ?:)

Kupiliśmy naszą chałupkę kilka lat temu . Z kawałkiem ziemi - za dużym na ogród zwłaszcza ,że nie specjalnie lubiłam grzebać w ziemi :)
Jeden z okolicznych gospodarzy co roku siał tam zboże .

I tak lata mijały , założyłam bloga i moje zainteresowania zaczęły się jeszcze bardziej rozwijać bo w sieci poznawałam coraz to nowe pozytywnie zakręcone kobietki , które tak jak ja lubiły coś tworzyć , zmieniać ... Okazało się ,że przestawianie mebli co miesiąc to nie tylko moje fanaberie :)
Pewnego razu napisała do mnie pani z pytaniem czy nie uszyłabym 140 woreczków na podziękowania dla gości weselnych.
Wtedy po raz pierwszy miałam taką ilość lawendy w domu :) Nawet listonosz się dopytywał co jest w paczce bo taki był intensywny zapach .
I to chyba wtedy przepadłam :) Pamiętam ,że razem z suszem zamówiłam jeden bukiecik :) i pamiętam jak ostrożnie się z nim obchodziłam bo strasznie się sypał .
Zaczęłam szukać informacji o lawendzie , jej zastosowaniu i uprawie.
Absolutnie mnie zauroczyła książka Pani Joanny Posoch "Lawendowe pole "
Marze ,żeby mieszkać i żyć tak jak ona ..... Jest dla mnie ogromną inspiracją .Mam nadzieje ,że uda mi się do niej kiedyś pojechać i zobaczyć to o czym tyle już razy czytałam :)

Aż w końcu , trzy lata temu zdecydowaliśmy ,że sadzimy lawendę :)
Nie będę Wam opisywać ze szczegółami ,żeby Was nie zanudzać :)
Mierzyliśmy , liczyliśmy ...ile lawend nam wejdzie i ....na ile nas stać :)
wiele wyrzeczeń i pracy kosztowało nas założenie tego poletka ...
Pamiętam jak dwa dni przed przyjazdem sadzonek płakałam z bólu i mówiłam mężowi ,że ja nie dam rady , na co my się porywamy ?
Miałam wtedy straszne bóle spowodowane dyskopatią . Czasami rano nie potrafiłam się sama ubrać bo każdy ruch rozrywał mi krzyż i nogi.
Ale mąż powiedział : damy radę ! z Krzysiem damy radę !
I daliśmy :)
Ja , osoba która nie lubiła grzebania w ziemi - stałam się nagle właścicielką 1200 lawendek , które pięknie się nam odwdzięczały za naszą pracę i troskę :)
nawet nie wiecie jak bardzo cieszył nas każdy pierwszy pączek , każdy kwiatek ...
i pierwszy zebrany kosz ...
potem przyszła zima ....., która przykryła lawendę snieżną kołderką
a po zimie ....
dwa tygodnie ciężkiej pracy ..... i

Niektórzy piszą do mnie : ty ale masz fajnie , taka pachnącą pracę - jak ja ci zazdroszczę !
Nie wygląda to tak romantycznie jak niektórym się wydaje :)
Nie chodzę po polu w zwiewnej sukience i kapeluszu i ścinam lawendę do wiklinowego kosza :)
Jest to ciężka praca w polu .Taka sama jak przy innych kwiatach czy warzywach.
Wszystko robimy ręcznie bez użycia środków chemicznych - czego lawenda nie lubi.

Ale kocham to :) Każdy kwiatek , każdą gałązkę , każdy krzaczek .....
Już nie mogę się doczekać wiosny ...
I choć wiem ,że czeka mnie mnóstwo pracy to wiem ,że daje ona niesamowitą satysfakcję :)
Marzy mi się coś więcej ...
Ale teraz cieszę się z tego co mam tu i teraz :)
I tworzę swoją małą , własną Prowansję ....w samym środku jednej z wielkopolskich wsi :)
Dlaczego lawenda ? Bo ją kocham :) Za co ?
Za zapach , za wygląd , za szerokie zastosowanie , za to jak scala moja małą rodzinkę ...
bo jak można jej nie kochać ?
Zapraszam do mnie w sezonie - zrozumiecie o czym piszę :)

pozdrawiam lawendowo
Kinga



26 komentarzy:

  1. Przeczytałam z przyjemnością :-)uwielbiam ludzi z pasja ... takich jak Ty, wiem , że najczęściej pasja to tez ciężka praca i wyrzeczenia dlatego też podziwiam determinację
    Ja mam parę krzaczków :-)ale zawsze coś z nich zrobię i jeszcze się podzielę ... lawenda ma w sobie coś wyjątkowego
    Muszę się do Ciebie odezwać po hydrolat :-)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak -lawenda ma magiczna moc - przynosi szczęście :)

      po hydrolat napisz na maila :)
      pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Cudowna ta twoja lawendy, mogę potwierdzić :) nadal woreczki pięknie pachną a paczki tylko delikatnie straciły kwiaty i to baaaardzo malutkie ilośc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciesze się bardzo ,że dobrze Ci służy :)

      Usuń
  3. Pięknie napisałaś o swojej miłości! Ja też bardzo czekam na wiosnę. Także dlatego, że będę cięgiem przylatać na Twoje pole napaść zmysły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha na żniwa każda para rąk jest przydatna :)

      Usuń
  4. Napisałaś to tak pięknie, że aż się chce czytać i czytać więcej. To wspaniale jaką widać miłość do swoich pasji, zainteresowań. Ogród wygląda na prawdę olśniewająco. Aż chciałoby się zobaczyć go wiosną, tak w realu. Musi być na prawdę pięknie. Zazdroszczę. :)

    Pozdrawiam serdecznie. :)
    A przy okazji zapraszam do mojej wymianki całorocznej. Jeśli lubisz dostawać niespodzianki oraz dawać, dołącz do zabawy! :)
    http://marysseprobuje.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kingo, marzę o Prowansji. Gdybyś mieszkała bliżej, nawet bym Ci pomogła w pracy za cenę oglądanie tych śliczności.
    Moja miłość do lawendy jest ogromna, a mam tylko 5 krzaczków. W tym roku ich nie okryłam- jak myślisz- nie przemarzną???
    A gdzie można najtaniej kupić zdrowe sadzonki? Zasadziłabym chociaż grządkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zależy jaka masz odmianę , ja okrywam tylko jedna bo reszta jest mrozoodporna
      ale jeśli jest przykryta śniegiem to nic się jej nie stanie

      jeśli chcesz zakupić sadzonki to polecam zakupy u Moniki w
      http://www.plantacjalawendy.pl/
      :)

      Usuń
  6. Wspaniały ogród, ja i mama kochamy lawendę. Mamy kilka krzaczków, bo niestety miejsca nie ma.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet doniczka na balkonie cieszy oko i zmysły :)

      Usuń
  7. cudowne pola lawendowe.Och Kinga gdybyś bliżej mieszkała to bym nawiedzała ciebie ciągle.Byłam w Prowansji właśnie dla lawendy.
    pozdrawiam serdecznie i aby do wiosny.
    Ja tez lubię zmeczenie pracą na działce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałabym kiedyś pojechać do Prowansji ...póki co mam swoją małą :)
      oby do wiosny :)

      Usuń
  8. wspaniale byle do wiosny ...
    a i zimą pole ma swój urok...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gorzej jak śnieg stopnieje i pokarze zielsko :)
      już nie mogę doczekać się wiosny :)

      Usuń
  9. Powiedz mi Kingo, czy lawenda jest bardzo wymagająca jesli chodzi o glebę? Moja ziemia jest marniutka (IV klasa). Czy lawenda ma szansę urosnąć na takim podłożu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lawenda generalnie nie jest wymagająca , potrzebuje :
      - przepuszczalnej gleby o ph lekko zasadowym
      - słońca
      - pielenia
      - przycinania

      nawet w tej klasie powinna rosnąć jeśli odpowiednio ją przygotujesz :)

      Usuń
  10. Bardzo lubię takie historie. I cudnie, że możesz robić to, co lubisz. I jak blisko masz do pracy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak , nie zawsze jest różowo , ale gdzie jest ?:)

      robię to co lubię :)

      Usuń
  11. Właśnie wrzuciłam swoje nasionka lawendy do lodówki , nie wiem tylko czy nie za późno ? :( Mam taką klasyczną , fioletową , mam takie zeszłoroczne postanowienie że w tym roku wyhoduje kilka krzaczków. I strasznie podoba mi się jeszcze niebieska ... ech... rozmarzyłam się :) Ale co mi tam ? Kto mi zabroni ? :)
    Kinga podziwiam Cię baaaardzo , znam ból pielenia pozimowych grządek. Co prawda to nie była lawenda lecz truskawki ale lekko nie było.
    Pozdrawiam Cię i dopinguję. Buźka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życzę powodzenia w rozmnażaniu :)

      ja na wiosnę chce wzbogacić się o kilka odmian ale będę kupować sadzonki

      pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  12. Cudownie opisałaś swoją historię. Domyślam się ile pracy jest przy uprawie krzewów (pielenie nie jest mi obce),ale kwitnące krzewy i unoszący się zapach z pewnością wynagradzają włożony trud i wylany pot. Szkoda,że mieszkasz tak daleko ode mnie, ale kto wie, może kiedyś jadąc gdzieś w Twoje strony...(miejscowość zapisałam na wszelki wypadek ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Powiedz mi Kingo, jakie masz odmiany lawendy masz na swojej plantacji i co ile cm masz wsadzone. Mam małe poletko które chciałabym zagospodarować lawendą, a Twoje zdjęcia zainspirowały mnie do tego. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odmian mam w tej chwili 15 i każda z nich jest inna i każda sadzi się w różnych odległościach :)
      Jesli chcesz jakiś bliższych informacji napisz na maila
      lawendowa-75@wp.pl
      postaram sie odpowiedzieć w miare mozliwości :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń

dziękuję za odwiedziny i zostawione słowo :)