Manufaktura powstała z pasji i miłości do lawendy , rzeczy pięknych i niebanalnych .
Na naszym ogrodzie rośnie ok. 1200 lawend kilku odmian , które uprawiamy ekologicznie , suszymy według sprawdzonej sztuki zielarskiej a następnie wykonujemy dekoracje , woreczki , fusetki , mydełka , sole , syropy i wszystko inne co tylko z lawendy zrobić można :)
W naszej pracowni artystycznej prowadzimy kameralne warsztaty decoupage , robienia mydełek , kosmetyków naturalnych , plecenia wianków , szycia przytulanek ....wszystko z lawendą w tle .
Organizujemy kreatywne urodziny lub imieniny zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych a także warsztaty wyjazdowe dla większych grup.
Na zamówienie wykonujemy niepowtarzalne upominki na każdą okazję :)
Jeśli masz ochotę nas odwiedzić - zapraszamy do naszego małego lawendowego świata w samym środku małej wielkopolskiej wsi - Stary Belęcin :)

niedziela, 20 września 2015

pod wiatrakami i biskupiański folklor :)

Wpis trochę spóźniony z powodu braku czasu :)
Jak to jest ,że ta doba staje się jakby coraz krótsza ? - nie wiem :)

Dziś spieszę z relacją z imprez na których byłam tydzień temu z lawendą :)

W sobotę na zakończenie lata impreza w malowniczym miejscu.
Muzeum młynarstwa i rolnictwa w Osiecznej
Osieckie wiatraki należą do bardzo rzadkich okazów tego typu architektury w Polsce. Jest to jedyny w kraju kompleks trzech wiatraków stojących w niedalekiej odległości od siebie.
Te okazałe budowle, zachowane w bardzo dobrym stanie, stoją za wzgórzu przy trasie Leszno - Śrem. Są niewątpliwą atrakcją turystyczną.
Drewniane budowle były świadkami zaciętej bitwy, która została stoczona pod ich skrzydłami 11 stycznia 1919 roku, nazywanej "Bitwą pod Wiatrakami" z pruskim najeźdźcą, bitwy wygranej przez powstańców z Osiecznej, Krzywinia i Śmigla.

Najstarszy z wiatraków został wybudowany w 1761 roku, pozostałe dwa pochodzą także z XVIII wieku.
Obecnie jeden z nich pozostaje w prywatnych rękach, a pozostałymi opiekuje się Urząd Miasta i Gminy w Osiecznej.

Wiatraki stoją na wzgórzu, gdyż w tym miejscu były sprzyjające warunki. Wiatr obracał śmigła, a te z kolei napędzały młyny zbożowe, znajdujące się wewnątrz obiektów. Mielono w nich zboże na śrutę jak i na mąkę. Wiatraki, w razie niepomyślnych wiatrów, mogły być obracane wokół swej osi.

W okresie powojennym pracowały wszystkie, a ostatni młynarz Józef Heinze, zaprzestał mielenia zboża na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.

Zabytkowe obiekty są w dobrym stanie technicznym, w 2007 roku przeprowadzono ich remont. Osieckie wiatraki mają swoje imiona: Franciszek, Józef Adam oraz Leon. Nazwy pochodzą od ostatnich polskich właścicieli.

Na festynie pogoda dopisała - były tańce ,biesiadne śpiewanie i stragany z różnościami ....

W niedziele mieliśmy niewątpliwą przyjemność uczestniczyć w
V Festiwalu folkloru i tradycji w Domachowie na Biskupiźnie .
Biskupizna to mikroregion folklorystyczny obejmujący dwanaście wsi wokół Krobi (wioski te to: Bukownica, Chumiętki, Domachowo, Grabianowo, Posadowo, Potarzyca, Stara Krobia, Sułkowice, Wymysłowo, Żychlewo oraz Rębowo w gminie Piaski i Sikorzyn w gminie Gostyń). Obszar ten od XIII do XVIII wieku stanowił własność biskupów poznańskich co dało początek nazwie mikroregionu oraz nazwy - biskupianin i biskupianka w odniesieniu do mieszkańców Biskupizny.
Dzięki pełnej poświęcenia działalności Jana z Domachowa Bzdęgi, a także wielu innych miłośników Biskupizny, folklor biskupiański przetrwał do dnia dzisiejszego i ciągle jest kultywowany. W Gminie Krobia działają obecnie cztery zespoły folklorystyczne. Oprócz Biskupiańskiego Zespołu Folklorystycznego z Domachowa i Okolic są to zespoły ze szkół w Starej Krobi, Krobi oraz z przedszkola w Krobi, których tradycyjne stroje i występy mogliśmy podziwiać .
Niesamowita impreza doskonale przygotowana i zorganizowana przyciągnęła tłumy ludzi .
Nawet pogoda dopisała choć kilka dni wcześniej padało .Organizatorka się śmiała ,że co roku pogodę na siebie bierze ksiądz proboszcz :) I chyba ma dobre układy tam na górze bo co roku się udaje :)
Mam nadzieję ,że wrócę tam w przyszłym roku żeby poczuć znowu tą energię i ten klimat , którego nie sposób pokazać na zdjęciach .

Mam nadzieje ,że nie zanudziłam Was tak długim postem :)

pozdrawiam lawendowo
Kinga





6 komentarzy:

  1. Niesamowite stroje mają kobitki! Czepce zwłaszcza. Żałuję, że mnie tam nie było:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te czepce nazywają się - kopki :)

      naprawdę masz czego żałować :)

      Usuń
  2. Żałuję, ale siła była, jakby to powiedzieć, wyższa...
    Nazwa słuszna, bo też czepce wyglądają jak kopki czegoś!

    OdpowiedzUsuń

  3. Kingo,
    jak pięknie opisałaś wszystko- człowiek się ciągle uczy i poznaje świat, (a siedzi w domu:)dzięki takim postom.
    Uwielbiam stroje ludowe, śliczne fartuszki i te kopki:)) fiu fiu:)
    Twoej stoisko całe lawenowe, jak widzę;))
    To teraz chyba musisz wszystkie okoliczne imprezki ovbjeżdżac i opisywać, bo to naprawdę ciekawe.
    Zarówno historycznie jak i folkowo, etnicznie:)
    Pozdrawiam serdecznie,
    K.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku te kopki niesamowite. Moja babcia miała czepiec, ale nie taki. Nawet gdzieś mam na zdjęciu ją w tym czepcu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawie to opisałaś i sfotografowałaś .Takie imprezy mają wyjątkowy klimat . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za odwiedziny i zostawione słowo :)