Manufaktura powstała z pasji i miłości do lawendy , rzeczy pięknych i niebanalnych .
Na naszym ogrodzie rośnie ok. 1200 lawend kilku odmian , które uprawiamy ekologicznie , suszymy według sprawdzonej sztuki zielarskiej a następnie wykonujemy dekoracje , woreczki , fusetki , mydełka , sole , syropy i wszystko inne co tylko z lawendy zrobić można :)
W naszej pracowni artystycznej prowadzimy kameralne warsztaty decoupage , robienia mydełek , kosmetyków naturalnych , plecenia wianków , szycia przytulanek ....wszystko z lawendą w tle .
Organizujemy kreatywne urodziny lub imieniny zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych a także warsztaty wyjazdowe dla większych grup.
Na zamówienie wykonujemy niepowtarzalne upominki na każdą okazję :)
Jeśli masz ochotę nas odwiedzić - zapraszamy do naszego małego lawendowego świata w samym środku małej wielkopolskiej wsi - Stary Belęcin :)

czwartek, 25 lutego 2010

wiosenne zmiany :)



Dawno nic nie pisałam a to dlatego,że zachciało mi się zmian .Kto mnie zna ,wie że to normalka - przestawianie mebli to u mnie chleb powszedni :)Ale teraz zachciało mi się bardziej drastycznych zmian !
Moja kuchnia od dawna wymagała liftingu :)Tapeta odchodziła , lekko się przybrudziła no ale nigdy nie było na to funduszy,zawsze "coś wypadło " - wiecie jak to jest.A,że ze mnie jest straszna sroka - to nazbierałam tyle koszyków wiklinowych i innych bibelotów , że stwierdziłam że mogę się z niektórymi rozstać,żeby zrobić miejsce nowym i za te pieniądze kupić gips,farbę itp.(no niestety meble nadal są dopiero w planach :-))
I tak pewnego dnia (kilka dni temu )mój Dziadu kochany (czyt.mąż :)) po powrocie z pracy zastał kuchnię w takim stanie jak na załączonych zdjęciach...I chcąc - nie chcąc wziął się do pracy ,jako że jest z niego złota rączka - nie musiałam zatrudniać fachowca do szpachlowania no bo malowanie to już dla mnie pestka :)
Tym razem nie będzie żadnej wstrętnej tapetki tylko białe ściany no i brązowe dodatki.Myślę że do wekendu się uporam i skończę .Oczywiście pochwalę się efektami - nie będzie tak wytwornie jak na niektórych blogach bo mierzę siły na zamiary- podobają mi się u Was bielone mebelki ,ale ja kocham mój brązik i dobrze mi z nim.:)

Pozdrawiam wszystkich zaglądających :)

3 komentarze:

  1. no kochana ja również czesto tak stawiam sprawę :) kuchnia czeka, ale wierzę, ze nadejdzie taki cudny dzionek i będe miała tę moją upragnioną. Teraz życzę miłej pracy i czekam na efekty :) beleczki na suficie sa super, zdradź mi czy to te piankowe, czy prawdziwe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mirelko dzięki za odwiedzinki :)
    belki są prawdziwe - 100 - letnie z rozebranej stodoły :)
    pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za odwiedziny i zostawione słowo :)